Przygotowanie do trekkingu wokół Annapurny

Aviary Photo_130874659203866646

Nasz pobyt w Himalajach jest już tylko mglistym wspomnieniem, które ożywa głównie dzięki ciekawskim pytaniom o doświadczenia z tragicznego trzęsienia ziemi. Po kilku miesiącach doszłam do wniosku, że największym wyzwaniem, któremu mieliśmy stawić czoła, nie było przejście tych 200 kilometrów otaczających Annapurnę… Najciężej było się do tego trekkingu przygotować. W Internecie można znaleźć setki artykułów i porad, mówiących co spakować, jakie pozwolenia wykupić, czy zabrać ze sobą przewodnika, tragarza itp. Niektóre okazały się bardzo pomocne, jednak nasze doświadczenie wskazuje, że część z nich była nieaktualna, niepełna lub nieprawdziwa. W tym wpisie postaram się jak najlepiej pomóc tym, którzy wyjazd w Himalaje dopiero planują, a przy okazji pozwolę wspomnieniom ożyć na nowo…

W kwietniu kwitną rododendrony
W kwietniu na szlaku można podziwiać kwitnące rododendrony

1.Kiedy?

Najpopularniejszy okres to wrzesień/październik. Kończy się wtedy pora deszczowa, jest ciepło i sucho. Drugi popularny termin to kwiecień/ maj- kończy się zima, ale jeszcze nie leje. My ruszyliśmy 10 kwietnia 2015 r. W ciągu 15 dni, trzykrotnie padało, poza tym było słonecznie. W wyższych partiach leżał śnieg (było niewielkie zagrożenie lawinowe) i w nocy było mroźno.

W górach zima, w dolinach wiosna
W górach zima, w dolinach wiosna

2. Dojazd, wiza

Najsensowniejszym sposobem dostania się do Nepalu jest droga powietrzna. Granicę północną kraju tworzy pasmo Himalajów, praktycznie uniemożliwiające szybkie przekroczenie granicy z Chinami. Resztę kraju „opływają” Indie i nawet jeśli sprawnie miniemy granice, to jakość dróg jest na tyle niska, że przejechanie samochodem 100 km zajmuje kilka godzin.

Lotnisko w Katmandu
Lotnisko w Katmandu

Wizę kupujemy na miejscu, po wylądowaniu. Lotnisko jest maleńkie, ciężko się zgubić, na hali przylotu znajdziecie niezbędne formularze. Po ich wypełnieniu wystarczy udać się do oznaczonego stanowiska i zapłacić za wizę, która od ręki jest wklejana do paszportu. Koszt:

15 dni to 25$,
30 dni to 40$,
90 dni to 100$

Dobrze mieć równo odliczone pieniądze, gdyż Panowie nie chcieli wydawać reszty. Do miasta można dostać się wyłącznie taksówką lub na piechotę. Po wyjściu z lotniska rzuca się na turystów tłum naganiaczy, proponujących transport- „very cheap”. Jednak warto nie spieszyć się i poszukać kierowcy troszkę dalej. Po krótkich negocjacjach można sporo zaoszczędzić.

3. Pozwolenia

Bez odpowiednich papierów nie można wejść na większość szlaków, znajdujących się na terenie parków narodowych (w naszym wypadku ACAP, czyli Annapurna Conservation Area Project). Nie ma stałej opłaty- na każdy trekking w Himalajach trzeba wykupić inne pozwolenie. I tu uwaga (!!)- można to zrobić osobiście w urzędzie w Katmandu lub Pokharze (Nepal Tourism Board). W ciągu pierwszych dni po przylocie niemal w każdym miejscu, sklepie, barze, hostelu starano się nam wmówić, że pozwolenia można kupić wyłącznie za pośrednictwem „biur podróży” lub przewodników. My załatwiliśmy to sami w 20 min, otrzymując pozwolenie „od ręki”. Jeśli wybieracie się na trekking wokół Annapurny wymagane są dwa pozwolenia- ACAP Entry Permit oraz TIMS (Trekker’s Information Management System). My zaryzykowaliśmy i zakupiliśmy wyłącznie Entry Permit. Dlaczego? Otóż w teorii TIMS powinien służyć rejestracji turystów znajdujących się na szlaku, zapewniając bezpieczeństwo i umożliwiając szybką akcje poszukiwawczą. Trele morele!! W praktyce system ten nie istnieje, a pieniądze trafiają bezpośrednio w łapy skorumpowanego rządu. W internecie czytaliśmy również, że nikt tego pozwolenia nie sprawdza. Tylko raz zostaliśmy o nie poproszeni, ale gdy powiedzieliśmy, że nie mamy, strażnicy puścili nas dalej…

ACAP Entry Permit kosztuje 20 $ (2000 rupii). Wystarczy zabrać do urzędu paszport i 2 zdjęcia. Ważne, by już w trakcie trekkingu mieć je pod ręką i nie zgubić. Napotkacie wiele punktów kontroli i bez papieru niestety każą wam zawrócić (po drodze spotkaliśmy kilku takich pechowców)

Pieniądze z ACAP Entry Permit przeznaczane się na rozwój regionu
Szlak jest dobrze widoczny, ciężko się zgubić
Szlak jest dobrze widoczny, ciężko się zgubić

4. Przewodnik/ tragarz

Usługi przewodników, jak i porterów (tragarzy) były nam proponowane niemal na każdym kroku, zarówno w Katmandu, jak i w Pokharze. Od początku byliśmy pewni, że nie potrzebujemy tragarza, jednak mieliśmy spory dylemat czy wynająć przewodnika. Na wielu forach czytaliśmy, że przewodnik bardzo pomaga podczas załatwienia pozwoleń, w znalezieniu noclegu, obraniu trasy, jest pomocny podczas kontaktu z miejscowymi i w wielu przypadkach może nam uratować skórę. Jednak koszt nas przerażał- jeden dzień z przewodnikiem to ok. 15$, a planowaliśmy dwutygodniowy trekking… Poza tym chcieliśmy być niezależni, wiec podjęliśmy ryzyko marszu bez przewodnika. I to była najlepsza decyzja wyjazdu!!!

Hotele w miejscowości Dhikur Pokhari
Hotele w miejscowości Dhikur Pokhari

Podczas całej trasy nie było ani jednej sytuacji, kiedy potrzebowalibyśmy pomocy. Miejsc oferujących nocleg są setki, a większość miejscowych mówi po angielsku. Ponadto, niemal w każdym „hotelu” spaliśmy ZA DARMO, jedynym warunkiem było zjedzenie tam posiłków. Dlatego ciężko sobie wyobrazić, jak ktoś mógłby nam pomóc znaleźć najtańszy nocleg (ten argument często pojawia się na forach). Trasa jest dobrze oznaczona i nawet w najwyższych partiach ciężko się zgubić. Posiadając mapę i telefon komórkowy (oczywiście z nepalską kartą SIM) jesteśmy tak samo sprawni jak miejscowy przewodnik.

Nie da się jednak ukryć, że to opcja dobra dla oszczędnych. Jeśli nie żałujecie pieniędzy, to warto rozważyć opiekę przewodnika, chociażby ze względu na jego towarzystwo. Dobry przewodnik, towarzyski, płynnie mówiący po angielsku może nam umilić trasę, przyblizyć nazwy mijanych szczytów (z czym mieliśmy często problem..), opowiedzieć wiele ciekawych rzeczy o kulturze, historii i przyrodzie Nepalu. Warto jednak wybrać się z przewodnikiem przez kogoś poleconym. Przypadkowo poznany na ulicach Katmandu, może okazać się fatalnym towarzyszem, którego jedynym celem będzie „odbębnienie” trekkingu.

Przewodnik nie weźmie waszych rzeczy. Jeśli macie dużo bagażu lub mało siły, warto postarać się o tragarza (portera). Dzienne korzystanie z jego usług to koszt ok 13$. Na początku z pewnego rodzaju niechęcią patrzyliśmy na ludzi (szczególnie młodych), którzy korzystają z takiej pomocy. Przecież przyjechali w Himalaje, żeby się trochę pomęczyć, to nie wejście na Mount Everest! Prawda jest jednak taka, że dzięki pracy porterów utrzymuje się wiele rodzin i gdyby nie ciężki wysiłek tragarzy, ich najbliżsi nie mieliby co jeść.

Uroki podróży lokalny busem
Uroki podróży lokalny busem

5. Transport

Trekking rozpoczyna się w miejscowości Besi Sahar. Można tam dojechać na własną rękę, zarówno z Katmandu, jak i Pokhary „local busem”. W Pokharze dostaliśmy się na dworzec i pomimo wielkiego chaosu udało nam się znaleźć autobus- przejazd kosztował 4$ od osoby. Doznania są zaiste niezapomniane- nigdzie w Azji nie widzieliśmy tak wypchanych (niemal po sam sufit) autobusów i nie mieliśmy okazji jeździć z tak szalonymi kierowcami, którym absolutnie nie przeszkadzają fatalne drogi. Jeśli ktoś ceni własne życie, polecam nie oszczędzać i pojechać Jeepem.

Besi Sahar- początek trekkingu
Besi Sahar- początek trekkingu

6. Co zabrać?

Pamiętajcie, że wszystko co weźmiecie, będziecie musieli nosić na własnych barkach, a każdy kilogram w górach waży podwójnie! Dlatego warto zabrać jedynie podstawowe minimum.

- plecak- możliwie najwygodniejszy, z dobrym systemem nośnym i z ochraniaczem przeciwdeszczowym
– śpiwór- w niemal każdej miejscowości na trasie można przenocować, w większości w pokoju nie odbiegającym standardem od innych miejsc napotkanych w Azji. Śpiwór powinien być możliwie najlżejszy. Pomimo, że w kwietniu na wysokości powyżej 4000 metrów, w pokoju temperatura spada poniżej zera, możemy liczyć na dodatkowe koce od gospodarzy. Dzięki temu przetrwałam śpiąc w śpiworze komfort +15 stopni.. Towarzyszący nam Ryszard nie wziął śpiworu w ogóle i też dał radę:)
– buty trekkingowe- wygodne, rozchodzone przed wyjazdem (!), najlepiej za kostkę
– kurtka przeciwdeszczowa- gdy zastał nas deszcz, dobra kurtka uratowała życie
– koszulki oddychające- nie więcej niż dwie/trzy. Kupione w Katmandu za kilka dolarów świetnie zdały egzamin
– skarpetki- jak wyżej
– spodnie trekkingowe, shorty- na dole jest bardzo ciepło
– polar/ cienka bluza
– bielizna termoaktywna- do spania lub do noszenia w chłodniejsze dni
– puchówka- idealna na chłodne wieczory
– kijki teleskopowe- bardzo pomocne, odciążają nogi, ułatwiają zejście. Można je zastąpić zdobytym na szlaku bambusowym kijem…
– palnik z butlą gazową- nie jest niezbędny, ale pomaga nam zaoszczędzić dużo pieniędzy na wrzątku (za który niemal wszędzie trzeba płacić) i można po drodze ugotować sobie zupkę:)
– turystyczny garnek/ łyżki (jeśli bierzecie powyższy zestaw)
– mapa- absolutnie niezbędna. Pomimo, że ciężko się zgubić, to pomaga oszacować czas dotarcia do następnego noclegu. Można kupić niemal w każdym sklepie w Nepalu.
– tabletki uzdatniające wodę- dzięki nim można pić kranówkę, zaoszczędzicie na kupnie wody butelkowanej, pioruńsko drogiej wysoko w górach. Po dodaniu tabletki woda ma lekki posmak chloru, ale na szczęście nie mieliśmy żadnych problemów gastrycznych. Tabletki można kupić w Nepalu, w każdej aptece.
– butelki na wodę/ bidony
– termos- miło napić się gorącej herbaty w zimny dzień
– krem- koniecznie wysoki filtr, 30 SPF<
– okulary przeciwsłoneczne- w kwietniu w wyższym partiach Himalajów leżało bardzo dużo śniegu, brak okularów grozi śnieżną ślepotą
– klapki- przydadzą się pod prysznic i do chodzenia wieczorem
– kosmetyki- wedle uznania, wszystko w wersji mini
– żel do dezynfekcji rąk
– proszek do prania
– słodycze/ zupki/ kiśle itp.- w trakcie trekkingu potrzebne jest bardzo dużo energii, a ceny słodyczy na szlaku wokół Annapurny były absurdalnie wysokie. Czekoladę warto wziąć z domu, bo w Nepalu jest droga. Jedyny minus- trzeba to wszystko nosić//
– rękawiczki
– czapka
– ręcznik- lekki, mały. Najlepiej z mikrofibry
– latarka czołówka- niezbędna podczas wyjścia na Thorong La (my ruszyliśmy po ciemku, ok 4.30), gdy zabraknie prądu w hostelu lub na wypadek jakby na szlaku zastała was noc
– karta SIM- z uwagi na bezpieczeństwo dobrze mieć na szlaku zasięg. Nie polecam kupować kart firmy NCELL  pomimo zapewnień sprzedawcy w Pokharze, prawie nigdzie nie było zasięgu. Podobno lepiej działa TELECOM. Miejscowi korzystali z sieci NAMASTE
– nawilżone chusteczki dla niemowląt- w najwyżej położonym Thorong Phedi było tak zimno, że nie było mowy o prysznicu. Wtedy pomogły nam zachować podstawy higieny. Poza tym przydają się do mycia rąk, twarzy.
– papier toaletowy

Dal Bhat
Dal Bhat

- gotówka- na trasie wokół Annapurny nie było ani jednego bankomatu. Ile pieniędzy zabrać? Głównym wydatkiem jest jedzenie, tak jak wspominałam, nocleg był zwykle za darmo (czasem płaciliśmy 1,5 $ za trzyosobowy pokój). Oczywiście im wyżej, tym drożej. Dziennie za naszą dwójkę wydawaliśmy od 15 do 20 $. Najpopularniejszym posiłkiem na szlaku był Dal Bhat- ogromna, sycąca porcja ryżu, z ziemniakami, soczewicą, warzywami i kawałkiem placka. Cena takiego obiadu to 300-500 rupii (3-5$), z wliczoną dokładką. Oczywiście koszt życia rośnie, kiedy planujemy ekstra wydatki- piwo (ok 4$ za butelkę), słodycze, napoje, pamiątki.
– apteczka- warto mieć ze sobą opatrunki i lekarstwa, gdyż jedyny punkt medyczny znajduje się w Manangu, na wysokości 3500 m.n.p.m.

W Thorong Phedi temperatura w pokoju spada poniżej 0
W Thorong Phedi temperatura w pokoju spada poniżej 0 stopni
Thorong Phedi 4450 m.n.p.m.
Thorong Phedi 4450 m.n.p.m.

Większość sprzętu możecie kupić w Nepalu, gdzie jest duuużo taniej. W Katmandu kupiliśmy kijki, palnik i butlę gazową, garnek turystyczny, koszulki termoaktywne, spodnie, polar, bieliznę termiczną skarpety, rękawiczki, buffki, butelki. Większość tych rzeczy służy nam do dziś. Lepiej jednak zabrać ze sobą sprzęt, który powinien oddychać i nie przepuszczać wody (buty, kurtka), gdyż większość produktów sprzedawanych w nepalskich sklepach to jednak podróbki i ich jakość może budzić zastrzeżenia.

Manang  3540m.n.p.m.
Manang 3540m.n.p.m.

7. Aklimatyzacja

Może nie jest to najważniejszy punkt przygotowań przed wylotem, ale na pewno trzeba pamiętać o aklimatyzacji podczas trekkingu. Pomoże nam ona uniknąć niebezpiecznych objawów choroby wysokościowej, odczuwalnych powyżej wysokości 3000m.n.p.m. Należą do nich głównie bóle głowy, nudności, bezsenność, problemy z oddychaniem. Brak aklimatyzacji może doprowadzić do obrzęku mózgu lub do wypełnienia się płuc krwią, a w najgorszym przypadku do śmierci. Jak się zaaklimatyzować? Według prostej zasady- śpimy nisko, wchodzimy wysoko. Warto zaplanować jeden lub dwa dni przerwy, np. w miejscowości Manang (3500 m.n.p.m), podczas których można podejść na położone na wysokości 4600 m.n.p.m Ice Lake. Przemyślcie też kwestię zakupu leków, np. Diomax. My uznaliśmy, że damy radę bez, po czym okazało się, że mimo aklimatyzacji, każde z nas się męczy- a to boli głowa, a to nie możemy spać, a to niedobrze. Całe szczęście uratowała nas miejscowa lekarz i mogliśmy na nowo cieszyć się z trekkingu.

Aklimatyzacja- mgliste Ice Lake 4600 m.n.p.m.
Aklimatyzacja- mgliste Ice Lake 4600 m.n.p.m.
Aklimatyzacja- cała nasza trójka w komplecie
Aklimatyzacja- cała trójka w komplecie

8. Koszt wyjazdu

To ile wydamy, w dużej mierze zależy od nas. Jak pisałam wcześniej, my staraliśmy się wydać jak najmniej- dźwigaliśmy batony, zupki chińskie, herbatę i kawę, butle gazową, palnik, podróżowaliśmy local busem, wszystko organizowaliśmy sami. Podczas jednego dnia trekkingu wydawaliśmy raczej nie więcej niż 10 $ na osobę. Jednak z uwagi na brak bankomatów, warto mieć ze sobą zapas gotówki. W Katmandu i Pokharze nocleg kosztował nas maksymalnie 3,5$ od osoby, ale raczej spaliśmy w obskurnych norach. Im niżej, tym tańsze jedzenie. W Katmandu można zjeść porządny obiad od 1,5$. Najpopularniejsze piwo Everest kosztuje 200 rupii, czyli 2$ (wysoko w górach 5$). Do tego należy doliczyć koszty wizy, pozwoleń, transportu oraz ewentualnego zakupu sprzętu (dużo tańszego niż w Polsce).

Aviary Photo_130874662132505378

4 thoughts on “Przygotowanie do trekkingu wokół Annapurny

  1. Hej hej czy z nepalska kartą dom mieliście zasięg na całej trasie? Daliście dookoła Annapurny tak?jaki koszt jest takiej karty i doładowania? Z góry dzięki za odpowiedz :)

    1. Hej, kupiliśmy kartę sim NCELL (koszt to ok 7 $ plus doładowanie). Niestety mieliśmy zasięg tylko w większych miejscowościach. Podobno lepszy jest TELECOM, miejscowi korzystali z mało popularnej wśród turystów sieci NAMASTE.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Musimy sprawdzić, czy nie jesteś robotem: