Szczęśliwego Nowego Roku, czyli skuterem przez Wietnam

Aviary Photo_130691475219757543_marked

 

Od wielu tygodni z niecierpliwością czekałam na Tet, najważniejsze święto w Wietnamie, powiązane z chińskim Nowym Rokiem. Korzystając z wolnego (szkoły są wtedy zamknięte, ufff) wyjechaliśmy do Dalatu, by podziwiać przygotowania do powitania 2015- przystrajanie domów, krzątaninę, wszechobecne żółte kwiaty. Następnie mieliśmy kierować się nad morze, by razem z pijanymi miejscowymi i pijanymi turystami, również pijani (szczęściem) witać Nowy Rok. Taki był plan….. Niestety, w nieświadomości Nowy Rok przespaliśmy, żyjąc w przekonaniu że największe obchody są dzień później. Niezbyt zadowoleni  (bo jak głosi ludowa mądrość, jaki sylwester taki cały rok), postanowiliśmy utopić smutki w morzu, trwoniąc pieniądze w nadmorskim kurorcie. Dlatego zamiast o tradycji i Roku Kozy, będzie to historia o urodzie niedocenianych w Wietnamie wzgórz otaczających Dalat, o walorach podróży skuterem i zaskoczeniu jakie sprawiło nam wietnamskie wybrzeże.

 

Domy w Nowy Rok ozdobione są kwiatami, tymi samymi, które w Polsce stawia się na grobach
Domy w Nowy Rok ozdobione są kwiatami, tymi samymi, które w Polsce stawia się na grobach
Gdzie nie spojrzeć szklarnie!
Gdzie nie spojrzeć szklarnie!

Aaaach Dalat!

Dalat jest miejscowością zamieszkałą przez górali, położoną 290 kilometrów na północ od Sajgonu w górach Annamskich. W Wietnamie kojarzy się przede wszystkim z winem (na które nasi francuscy współlokatorzy reagują grymasem obrzydzenia), uprawą kawy, herbaty, warzyw oraz owoców (np. pomidorów, truskawek), kojarzących się bardziej z polskim ogródkiem, niż z Wietnamem. Produkcja tych nietypowych dla Azji upraw jest możliwa dzięki niezwykłemu mikroklimatowi. W Dalacie jest dość chłodno, nie ma pól ryżowym, zamiast palm i bananowców zbocza obrastają swojsko wyglądające sosny, a wszędzie dookoła rozstawione są szklarnie. Czuliśmy się tam świetnie, zmęczeni upałami, wreszcie mogliśmy odetchnąć rześkim powietrzem.

 

Aviary Photo_130691475574766272_marked
Droga z Dalatu do Nha Trang
Jest zbyt ładnie, by choć na chwilę się nie zatrzymać
Jest zbyt ładnie, by choć na chwilę się nie zatrzymać

Jak w podróż to tylko skuterem!

Dalat i jego okolice zachwyciły nas podwójnie, gdyż całą trasę przebyliśmy na skuterach. Bajeczne widoki, ciągnące się w górach serpentyny, sąsiadujące z trasą wodospady, zapach lasu (wytęskniony po Sajgońskim smogu), sprawiają jeszcze większą przyjemność, kiedy można
się w każdej chwili zatrzymać, a nie podziwiać otoczenie wyłącznie z za szyby autokaru. Wynająć skuter bądź motocykl może każdy. Turystyka motocyklowa jest bardzo popularna w Wietnamie, pewnie dlatego, że miejscowa policja przymyka oko na łamanie przepisów i brak potrzebnych
dokumentów. Podróżując skuterem można zobaczyć prawdziwy Wietnam, ten oddalony od miast i głównych dróg (wcale nie gorszych niż w Polsce). W przypadku awarii, znalezienie warsztatu jest banalnie proste- są one niemal na każdym kroku. Koszt podstawowych napraw wynosi nie więcej niż 3 dolary, a zdarza się, że czekając można spędzić miło czas przy świątecznym stole z rodziną serwisanta! Ceny wynajmu to ok. 50 dolarów za miesiąc. Warto również rozważyć kupno motocykla lub skutera (w zależności od jego stanu od 150 dolarów w górę), gdyż przed wyjazdem z Wietnamu można go sprzedać w podobnej cenie, a przy odrobinie szczęścia z zyskiem!

 

Okolice Nha Trang
Okolice Nha Trang
W serwisie też jest całkiem przyjemnie
W serwisie też jest całkiem przyjemnie

Morze nie…

O głównych miastach położonych na wybrzeżu ciężko mi cokolwiek napisać- Nha Trang opuściliśmy tak szybko, jak tam dojechaliśmy, przerażeni zgrają rosyjskich turystów. O ile Dalat zachwycił nas swoich małomiasteczkowym klimatem, o tyle Nha Trang przywołało najgorsze wspomnienia europejskich kurortów-mordowni. Do Mui Ne, będącego nadmorską bazą wypadową dla mieszkańców Sajgonu, nie odważyliśmy się nawet pojechać. Po ucieczce z Nha Trang przejechaliśmy kilkaset kilometrów w poszukiwaniu cichego miasteczka, z bambusowymi bungalowami na plaży, gdzie za grosze można przenocować i napić się piwa w pobliskim barze. Takich miejsc w Tajlandii czy w Kambodży było tysiące. Niestety nie w Wietnamie. Całkowicie nas zaskoczył brak jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej poza obleganymi, betonowymi kurortami. Wietnamczycy zdają się nie zauważać potencjału jaki znajduje się w południowej części wybrzeża. Zrezygnowani i zmęczeni trasą, zatrzymaliśmy się w jedynym ładnym (lecz pioruńsko drogim) miejscu- nomen omen prowadzonym przez Koreańczyka. Zdecydowanie najsilniejszą stroną nadmorskich miejscowości są urokliwe rybackie porty i pyszne owoce morza. Żyjemy nadzieją, że wybrzeże zrehabilituje się na północy, gdzie lecimy już wkrótce!

 

Wioska rybacka na południe od Nha Trang
Wioska rybacka na południe od Nha Trang

Aviary Photo_130691477890543381_marked

2 thoughts on “Szczęśliwego Nowego Roku, czyli skuterem przez Wietnam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Musimy sprawdzić, czy nie jesteś robotem: